Społeczność
blog.ekologia.pl   Publicyści   Agnieszka Pająk   Konsumpcjonizm podstawowym sposobem spędzania wolnego czasu - generacja zakupoholików.
2

Konsumpcjonizm podstawowym sposobem spędzania wolnego czasu - generacja zakupoholików.

Konsumpcjonizm niepostrzeżenie stał się podstawowym sposobem spędzania wolnego czasu, ideologią, której dajemy się uwieść ale bardzo ulotną, przez którą stajemy się generacją zakupoholików. Średni poziom konsumpcji pomnożony przez blisko siedem miliardów ludzi równać się może katastrofie.  Często nie zdajemy sobie sprawy jaka jest prawdziwa cena produktów, które kupujemy, i idiotycznym może się wydawać łączenie importu jabłek z Nowej Zelandii z destrukcją naszej planety, aczkolwiek każdy najdrobniejszy akt konsumpcji, jest bezpośrednio powiązany z o wiele większymi skutkami. Nasza zwiększająca się populacja, która konsumuje więcej i więcej, zależy od ekosystemu, który jest bliski upadku.

 Poziom gazów jest wyższy niż kiedykolwiek przez ostatnie 650 tysięcy lat, lodowce topnieją, poziom mórz się podnosi. I nie ma sensu rozważać już tego czy rzeczywiście się tak dzieje, tylko jak szybko i jaki wpływ te zmiany będą miały na nasze życie – nikt nie jest w stanie ich uniknąć. Jak znaleźliśmy się w tej pułapce?

W dobie rewolucji przemysłowej, produkowane dobra stały się coraz tańsze, przez to powszechnie dostępne, dla coraz większej ilości osób. Lepsze życie czekało tuż za rogiem. Zrewolucjonizowany został również proces zakupów. Nastąpiła transformacja, która proces kupowania uczyniła sposobem na spędzanie wolnego czasu i wypoczynek. Sklepy oferowały świat marzeń, pełen luksusowych dóbr materialnych, stały się „kościołami” dla nowych wyznawców. Krajem,  w którym konsumpcja stała się sposobem na życie była Ameryka Północna.

Na początku XX wieku, USA miało najwyższy wskaźnik bogactwa na osobę, tworząc tym samym nowe rynki zbytu. Przedsiębiorcy i biznesmeni zdali sobie sprawę z tego, że mogli zbudować swoje fortuny, produkując i sprzedając luksusowe dobra, w cenach na które mogła sobie pozwolić amerykańska klasa robotnicza. Możliwość konsumpcji stała się nieodzownym elementem „amerykańskiego snu”. Od tej pory konsumpcjonizm obrał zupełnie nowy kierunek. Zaczął stymulować i manipulować ludzkie pragnienia, nakręcając marzenia i kreując zazdrość. Wtedy naprawdę narodził się przemysł reklamowy, a pokusa i uwodzenie stały się tak ważne jak dostarczanie informacji.
Wielki biznes i agencje reklamowe odwoływały się do psychologii.  Edward Bernays – znany jako ojciec public relations, był zafascynowany odkryciami Freud’a i innych psychiatrów.

Wierzył, że zrozumiawszy co motywuje ludzi, można wpływać na ich zachowania bez ich wiedzy i sprawić by kupowali jeszcze więcej. Uważał iż na każdym etapie życia wpływa na ans nie wielka grupa ludzi. Zrozumienie mentalnych procesów mas, jest drogą do kontrolowania „publicznego umysłu”. Reklama zaczęła pracować nad tym jak wpływać na naszą podświadomość. Nie ważne stało się to co produkt rzeczywiście ma robić, jakie ma mieć działanie, lecz to jaką obietnice składał swoim odbiorcom, to jaką osobą dzięki niemu będziemy się czuć.

Od tej pory konsumpcjonizm umiejscowił się głęboko w naszych głowach, wykorzystując nasze najskrytsze uczucia, emocje, a nawet nasze osobowości. Zostaliśmy „wytresowani” do pożądania. W latach 60, 70 protestowano przeciwko kapitalizmowi i pojawiały się pierwsze wzmianki o zniszczeniu środowiska, jednak ostrzeżenia te uznano globalnie, za relatywną cenę którą trzeba zapłacić za konsumpcje. W latach 80 tych hippisów zastąpili yuppie, a poziom bogactwa był mierzony według tego ile zarobiliśmy i ile kupiliśmy. Według dzisiejszej ekonomii za normalne zachowanie uważa się bycie na zakupach. Nawet akty terroryzmu w USA nie były w stanie, stanąć pomiędzy ludźmi, a ich przekonaniem o spełnianiu amerykańskiego snu. Ironią jest iż największym zagrożeniem dla USA i reszty świata nie jest terroryzm, ale konsumpcjonizm sam w sobie.

Politycy nie wiedzą jak rozwiązać ten problem. Istnieją jednak praktyczne rozwiązania, pod warunkiem, że mielibyśmy odwagę wcielić je w życie właśnie teraz. Minęło prawie 250 lat odkąd filozof Adam Smith, powiedział iż przekonanie o bogactwie jest nie tylko dobre dla jednostki, ale również dla całego społeczeństwa.  Wszyscy jesteśmy beneficjentami tej olbrzymiej transformacji, która nastąpiła na globie i wszyscy jesteśmy rozdarci przez wybory, oczywiście pod warunkiem że stać nas na nie. Globalizacja oznacza, że hamburger, którego kupujemy w Chinach, będzie smakował dokładnie tak samo jak ten, którego kupimy w USA. Konsumpcjonizm stał się światowym językiem, który każdy zrozumie. Od początku XXI wieku, 2 miliardy ludzi mogą się cieszyć żywnością dla masowych konsumentów.

Z której kolwiek strony by na to nie spojrzeć, jest to niesamowite osiągnięcie – nie można zaprzeczyć iż jest to oznaka postępu. Niestety nie zdajemy sobie do końca sprawy, z tego jaką cenę za te udogodnienia zapłacimy. Góry śmieci, których się pozbywamy nieustannie rosną. Tylko Wielka Brytania produkuje w ciągu roku sto milionów ton odpadów. Co roku wyrzucamy 1,5 miliarda komputerów z czego 99% jest w pełni sprawnych. Średnio co 18 miesięcy kupujemy nowy telefon komórkowy, porzucając tym samym 90 milinów starych, ale sprawnych telefonów na wysypiskach śmieci, razem z 3 milionami lodówek, wyrzucanych co roku. Każdym rokiem kupujemy więcej produktów, więcej rzeczy, o których potrzebie posiadania jesteśmy przekonani, zużywając tym samym więcej energii i produkując więcej odpadów. 

Coraz więcej krajów na świecie wpada w sidła nadmiernej konsumpcji.  Chińska gospodarka przez ostatnie 15 lat wzrastała średnio 0 10% rocznie. Rezultatem była istna eksplozja konsumpcji. Obecnie 250 milinów ludzi cieszy się nowym „bogatym” stylem życia, dokładnie tyle ile cała populacja USA. W zachodnim świecie, konsumpcjonizm rozwijał się przeszło dwa stulecia, w Chinach niespełna dekadę! Z jednej strony jest to wspaniała wiadomość dla kraju, który przez wieki cierpiał z powodu biedy, jednak odbije się to poważnymi kosztami na innych obszarach życia. Chiny planują wybudować 10 nowych portów lotniczych i 35 elektrowni węglowych każdego roku przez najbliższe 5 lat. Codziennie na chińskich ulicach pojawia się tysiąc nowych samochodów i przewiduje się że do 2015 roku w Chinach będzie więcej pojazdów niż w całych Stanach Zjednoczonych. Znaczy to, że jeżeli kraj ten osiągnie taki sam poziom własności samochodów jak USA , przy o wiele większej populacji, będzie zmuszony każdego dnia importować ropę w ilości, która jest rocznie produkowana dla całego globu !

Niemożliwością jest przenieść amerykański sen w praktyce do każdego zakątka świata – jest to fizycznie nie wykonalne.  Na konsumpcjonizmie nie cierpi jedynie planeta, ale również człowiek. Firmy robią wszystko żeby zadowolić klienta coraz to niższymi cenami, w rezultacie cierpią kraje w których jest zlokalizowana największa produkcja. Badania wykazują, że kiedy osiągniemy pewien poziom dochodów, nasz poziom szczęścia ma nie wiele wspólnego z oszczędnościami zgromadzonymi w banku. Szczęście nie jest kwestią absolutnego bogactwa, ale relatywnego w stosunku do sąsiadów, kolegów z pracy, osób publicznych. Bezwzględna presja żeby posiadać więcej i kupować więcej jest automatycznie skazana na porażkę. Większość z nas chce czuć się pewnie, bezpiecznie, być połączona z innymi jako część społeczności, czuć się dobrze z naszym prawdziwym „ja”, a nie z naszym wizerunkiem. Jednak te potrzeby nie mogą być zaspokojone przez konsumpcjonizm. Ludzie kierujący się w życiu jedynie takimi celami jak materialne bogactwo, pieniądze, posiadanie, odczuwają szczęście w o wiele mniejszym stopniu niż osoby, które kierują się dobrymi relacjami z innymi, zadowoleniem z pracy i prawdziwą jakością życia.

Ponieważ nie możemy zupełnie odejść od obecnego sposobu życia, rozwiązaniem jest sprawić aby konsumpcjonizm pracował lepiej dla nas, dla innych ludzi i dla planety – można go ukierunkować na nowo i właśnie to zjawisko ma miejsce. Możemy sprawić aby nasz obecne życie było bardziej znaczące, konsumować w sposób bardziej odpowiedzialny. Istnieją już technologie oraz wiedza, która pozwala na to aby nasza konsumpcja stała się bardziej przyjazna dla środowiska, jednak problemem pozostaje to, by przekonać ludzi aby z niej korzystali. Powstają projekty, które mają an celu pokazać że np. ekologiczna konstrukcja budynków może reprezentować dobrą jakość życia ale również być opłacalna. Jednak musimy brać pod uwagę całokształt naszego sposobu życia. Pomoc przychodzi z najmniej spodziewanego źródła – multi narodowe organizacje, zaczynają inwestować część swoich środków w „reanimację” środowisko. Należy pamiętać, że odpowiedzialność powinna być podzielona, dlatego że my jako konsumenci danego produktu również nie jesteśmy bez winy. 

Potencjał tkwi w poważnych, przełomowych zmianach technologicznych. Dzisiejsza ekonomia jest wciąż skandalicznie niewydajna, ponieważ pochłania ogromne ilości wody, energii i różnego rodzaju materiałów. Natomiast technologie, których potrzebujemy już istnieją; przy dużych nakładach inwestycji mogą stać się tańsze i bardziej powszechne. Celem każdego z rządów dzisiaj jest zmaksymalizowanie wzrostu. Najprostszym sposobem na rozwój ekonomii, jest przekonać ludzi żeby konsumowali i wydawali więcej, a to z kolei budzi w człowieku obsesyjną chęć nieustannego konsumowania, co pozornie ma sprawić iż nasze życie stanie się lepsze. Paradoksalnie nasze życie może stać się lepsze ale tylko i wyłącznie jeżeli zdołamy ograniczyć konsumpcję, do rozsądnych granic.

Powinniśmy przesunąć środek ciężkości z ciągłego wzrostu gospodarczego, na samopoczucie, jakość życia, społeczną spójność, koncentrując się na umocnieniu ludzkiego poczucia wspólnoty, odpowiedzialności zbiorowej, na promowaniu większego balansu pomiędzy pracą a życiem prywatnym. Osobiste spełnienie i dobre samopoczucie powinny zająć miejsce przed pieniędzmi i własnym interesem. Jest to wizja kompletnie innego świata, który tworzy kombinacja innego rodzaju polityki i innego rodzaju konsumpcjonizmu, opartego na zasadzie lepszego życia za sprawą mniejszej konsumpcji.

Tylko w ten sposób możemy rozwiązać ogólnoświatowy socjalny i środowiskowy kryzys.
 
( publikowany fragment to dokończenie poprzedniego wpisu, również  pochodzi z mojej pracy mgr pisanej na WSB - National Louis University i dotyka ważnych zagadnień dla każdego świadomego obywatela planety Ziemia z szeroko otwartymi oczyma)

 

Ten wpis czytano 5180 razy.
1,5 miliarda komputerów co roku? Chyba trochę panią poniosło.
Gość czytelnik - Wtorek, 15 Kwiecień 2014 12:00
Oj tam, oj tam. Nie przesadzajmy. Nie ma to jak małe weekendowe zakupki :)
Gość Ufo - Środa, 14 Sierpień 2013 14:54
Odsłon: 77513
Agnieszka Pająk
Pasjonatka i propagatorka zdrowego stylu życia, specjalistka z zakresu wellness ; promuje wspólną akcję wraz z DrGrace GO SUGAR FREE, GO GLUTEN FREE, GO TRANS FAT FREE; diet coach, freelancer, publicystka, członek SlowFood International, prowadzi swoją stronę slowfoodlife.com, food shopper assistant.
<< Luty 2018 >>
PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28      
zobacz wszystkie wpisy »