Społeczność
blog.ekologia.pl   Publicyści   Agnieszka Pająk   Jedzenie w podróży czyli człowiek w starciu z produktami „pokarmopodobnymi”.
5

Jedzenie w podróży czyli człowiek w starciu z produktami „pokarmopodobnymi”.

Jedziemy do Warszawy na audycję radiową. Po zjedzeniu w domu pysznej jajecznicy, zrobionej z wiejskich jaj, prosto od szczęśliwej, zadowolonej z życia kury, ruszyłyśmy w trasę najedzone – nie mylić z przeżarte ! Z uśmiechem na twarzy. Droga pusta, po wielu miesiącach szarugi, świeci Słońce. Mogłoby się wydawać, że jesteśmy w innym kraju. Na drugie śniadanie wypiłyśmy koktajl na wodzie. W Częstochowie dopadł Nas korek, więc stojąc tak pośród masy pojazdów, postanowiłyśmy zjechać na pobliską stację benzynową. Wypiłyśmy kawę nawet dobrej jakości, po czym stwierdziłyśmy, że może dobrze by było przegryźć coś małego lub zabrać ze Sobą na potem, w końcu od stolicy dzieliło Nas jeszcze dobre 200 km. I teraz się zaczęło – co w ogóle jest jadalne ? Jako konsumentki świadome, szanujące swoje ciało, komórki , pieniądze i czas ( czytaj – nie mamy go wiele, żeby chorować, a pieniądze można wydawać na przyjemniejsze rzeczy niż leki ), szukamy „czegoś” bez glutenu, bez cukru i bez TRANSów albo choć czegoś nie aż tak bardzo strasznego. Hmm widać półki wypchane po brzegi kolorowymi produktami, w połyskujących sterylnych opakowaniach, każdy ma swoją nazwę, w końcu bez odpowiedniego opisu i rynkowego imienia, nie wszystko można by rozpoznać lub zakwalifikować jako jadalne. Tak więc starą dobrą metodą jest analiza i selekcja.

Zaczynamy, hot dog? – trochę padliny, plus glutenowa buła, sojowy produkt o nazwie ketchup i sos musztardopodobny, odrzucamy. Kebab ? kręcąca się na rolce brązowa sklejanka nie kojarzy się z greckim gyrosem czy też prawdziwym kebabem w Turcji – raczej wygląda jak „otyły” brat swojego naturalnego poprzednika, biorąc pod uwagę, że do jego przemysłowej produkcji używa się płuca, oczy, pazury itd. – nawet nie stare mięso – rezygnujemy.

Idziemy dalej, ciastko – skład nader ekologiczny, mąka owsiana, mąka pszenna, gorzka czekolada, cukier trzcinowy, masło – wygląda nawet normalnie jak na czasy kiedy produkt spożywczy ma średnio kilkadziesiąt składników. Mamy pszenicę ale miejmy nadzieję, że śladowe ilości choć dla mózgu wystarczające żeby stwierdzić jej obecność w organizmie, owies cóż niby nie ma glutenu, ale na skutek mieszania ziaren, niestety jest podejrzewany o jego posiadanie, mamy masło hura ! nie margarynę, cukier trzcinowy i na dalekiej pozycji więc na pewno nie stanowi 60% składu ciastka; bierzemy dwie sztuki na drogę.

Moja przyjaciółka mówi tak : „choć kupimy Sobie chipsy – to nie będzie aż takie zło, olej uniwersalny, no trudno, ale przynamniej to prawdziwe ziemniaki, a nie znowu gluten i spółka”. Odpowiadam: „poczekaj, przeczytajmy skład”.

No i czytamy : „PIECZONE CHIPSY ZIEMNIACZANE O SMAKU GRILLOWANEJ PAPRYKI” – skład : płatki ziemniaczane 59 % - wow szaleństwo ! ponad połowa ziemniaków w chipsach ziemniaczanych ! ; dalej skrobia, olej roślinny, preparat aromatyzujący o smaku grillowanej papryki, papryka w proszku (widocznie nie jest wystarczająco aromatyczna żeby występować solo), maślanka w proszku (z dopiskiem z mleka, to też cenna uwaga, w końcu dziś maślankę pewnie można zrobić również z soi lub kukurydzy), bułka tarta pszenna – no i mamy gluten ! i to jeszcze najbardziej agresywny bo pszenny, cebula w proszku, laktoza w proszku – również z mleka, wzmacniacze smaku (glutaminian monosodowy, 5’rybonukleotydy disodowe, aromaty, aromat dymu wędzarniczego – mój „ulubiony” składnik, o którego obecności już sama myśl przyprawia mnie o mdłości, hydrolizowane białko roślinne (zawiera soję), fruktoza, czosnek w proszku, barwnik (ekstrakt z papryki), regulatory kwasowości – kwas cytrynowy, kwas jabłkowy, cukier, mąka pszenna, emulgator (lecytyna sojowa), glukoza, sól – no i dojechaliśmy do końca – imponujący skład jednej paczki chipsów ziemniaczanych, nie trzeba zastanawiać się nawet który składnik jest gorszy bo mamy tu wszystko, całą kolekcję cukrów, serię glutenu, transy no i GMO, przecież i tego nie mogło zabraknąć w produkcie zrobionym z ziemniaków. No dobrze ktoś może pomyśleć – pewnie taki skład to tylko w chipsach smakowych, a te solone są naturalne.

I tu niespodzianka : PIECZONE CHIPSY ZIEMNIACZANE O SMAKU SOLONE – skład : płatki ziemniaczane, skrobia, olej słonecznikowy, cukier, mąka pszenna, emulgator (lecytyna sojowa), glukoza, sól, barwnik (kurkumina). Po długotrwałej analizie składu chipsa mogłoby się wydawać ziemniaczanego postanowiłyśmy przejść do orzechów.

Oglądamy, w końcu wybrałyśmy nie tanie bo aż za 10 zł małe pudełeczko migdałów całych w łupinie, prażone, bez dodatków. Reasumując opuściłyśmy stację z dwoma ciastkami owsianymi, migdałami i wodą.

Nalewam olej do silnika, samochodu rzecz jasna, zagryzając owe ciastko owsiane, nigdy za owsem nie przepadałam, pogryzłam połowę, wsiadłam do samochodu. Patrzymy na Siebie z moją towarzyszką podróży, z kiepskimi minami.

Stwierdzam, nie dobrze mi….

Wracamy na trasę. Grace po jakimś czasie otwiera migdały, zjada kilka i stwierdza krótko – zjełczałe, ale jak to możliwe skoro miały być  prażone, nie smażone ? Ja rezygnuję, zdegustowana jeszcze zjedzonym ciastkiem. Jednak około Warszawy postanawiam spróbować. Zjadłam jeden migdał i zastanawiam się długo czy aby w ogóle można to coś nazwać migdałem. Jadam je często w domu i smak mają zupełnie inny. Te fantastyczne, niby bez dodatków, smakują jak stare orzechy arachidowe, ukształtowane na migdał i wysmażone w starym tłuszczu uniwersalnym. Jednym słowem fuj!

Cóż skoro krewetki robią już z MOM-u (mięso oddzielone mechanicznie) i wyglądają dokładnie jak te prawdziwe, to może doczekaliśmy się już orzechów ziemnych w kształcie migdała …
Ten wpis czytano 2797 razy.
Ps. pamiętajmy o wodzie lub soku, w upał trzeba dużo pić:) Sok smakuje dzieciom, woda najlepiej gasi pragnienie:) Pozdrawiam:)
Gość Asiunia - Wtorek, 25 Czerwiec 2013 20:02
Masło można jeść nawet przy schorzeniach przewodu pokarmowego, w niewielkich ilościach nie wpływa negatywnie na poziom cholesterolu. Kazeina jest w mleku, ludzie do dziś piją mleko przez całe życie, nikt jeszcze od tego nie umarł, dodatkowo mleko to źródło wapnia. Ja też piję mleko samo, do kawy, do inki idt. i jestem zdrowa. Nie wiem, którzy ludzie nie trawią kazeiny, ale to chyba sporadyczne wyjątki, u mnie wszyscy piją mleko, niektórzy mają ponad 80 lat, całe życie pili mleko. A w podróż najlepiej zabierać własne kanapki np. serek, pomidor, papryka, ogórek lub masło, pomidor, papryka, ogórek. Do tego owoce, batonik raz na jakiś czas nie zaszkodzi, szczególnie kierowcy, który potrzebuje energii:)
Gość Asiunia - Wtorek, 25 Czerwiec 2013 20:01
"mamy masło hura ! nie margarynę" - a zawarte w masle mleko zawiera kazeinę, której dorosly człowiek nie przetrawia i ktora odklada sie w organizmie, nienajlepiej na niego dzialając, hurra!
Gość w. - Sobota, 22 Czerwiec 2013 13:48
po prostu trzeba sobie zrobić kanapki na drogę! a nie leniwie kupowac gotowce;p a tak serio to znam ten ból. W trasę zawsze jade obładowana żarciem z domu, niestety mam wrażliwy żołądek i byle jaki jedzeniowy śmieć robi z niego elektrownię atomową
Gość mała - Czwartek, 20 Czerwiec 2013 13:44
Najlepsze w podróży są nieśmiertelna kanapki, tylko nie takie jak za czasów PRL-u - z masłem, szynką i serem. Mój ulubiony zestaw to rukola, mozarella i pesto plus domowej roboty pieczywko!

Pycha!
Gość Kasia K. - Środa, 19 Czerwiec 2013 14:21
Odsłon: 80187
Agnieszka Pająk
Pasjonatka i propagatorka zdrowego stylu życia, specjalistka z zakresu wellness ; promuje wspólną akcję wraz z DrGrace GO SUGAR FREE, GO GLUTEN FREE, GO TRANS FAT FREE; diet coach, freelancer, publicystka, członek SlowFood International, prowadzi swoją stronę slowfoodlife.com, food shopper assistant.
<< Maj 2018 >>
PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   
zobacz wszystkie wpisy »